Przekrój, numer 805, 11 września 1960 roku

Zagadka kryminalna p.t. „Strzał w zaułku”

Blankę Carr znalezioną martwą w ustronnym zaułju. Leżała na bruku w jaskrawej kraciastej sukience. Torebka jej leżała o 2 metry dalej, z jednej nogi spadł jej półbucik, również kapelusik potoczył się do rynsztoka. Jednak głównie przykuwała oczy okrągła rana na czole.

Inspektor Werner przesłuchiwał trzech mężczyzn, którzy widzieli Blankę tego dnia.

— Blanka odwiedziła mnie rano, w mojej willi — mówił pan Pelenz, przyjaciel państwa Carr. — W trójkę zjedliśmy śniadanie z moim kuzynem, Stefanem Lodi, który u mnie mieszka. Potem Stefa zrobił w ogrodzie zdjęcie i Blanka pożegnała nas, mówiąc że idzie do domu. Po 2 godzinach zadzwonił Carr, pytając o żonę. Powiedziałem, że dawno już wyszła. Obaj byliśmy zaniepokojeni i wyszliśmy na jej poszukiwanie. Spotkałem Carra na połowie drogi między moją willą a jego mieszkaniem. Po chwili znaleźliśmy Blankę, nieżywą, w tym zaułku.

— A czy Blanka nie wstępowała w międzyczasie do domu? — spytał inspektor?

— Nie, czekałem na nią bezskutecznie, mieliśmy iść na zakupy — powiedział Carr.

— A co panowie robili od wyjścia Blanki? — zwrócił się inspektor do Pelenza i Lodi.

— Pelenz grzebał w ogrodzie, ja wywoływałem zdjęcie — powiedział Lodi i pokazał inspektorowi odbitkę. Roześmiana Blanka, w kraciastej sukience, stałą na małym zboczu z trudem utrzymując równowagę na szpilkowanych obcasach swych sandałków, toteż obiema rękami trzymała się ramienia Pelenza, który patrzył na nią z rozbawioną miną. Jakże pełna była życia i młodości…

Inspektor westchnął i zwrócił się do Pelenza, pokazując mu pistolet.

— Z tej broni zastrzelono Blankę. Czy nie poznaje pan tego pistoletu?

— To mój pistolet. Ale zginął mi przed 2 dniami, ktośgo ukradł z biurka — powiedział Pelenz.

— Jeden z was trzech zastrzelił Blankę — powiedział inspektor. — I domyślam się, który…

Kogo posądza inspektor i na jakiej podstawie? Rozwiązanie.