Rozwiązanie zagadki „Czy można wierzyć oczom”

W pięć minut po zwolnieniu pana Frazera, inspektor Werner w takich słowach zdawał sprawę swemu zwierzchnikowi z rozwiązania „sprawy Thompsona”:

— Na właściwy trop wpadłem dopiero gdy doniesiono mi o śmierci Fanny. Pomyślałem, że morderstwo musi być w związku z jej zeznaniem. Postawiłem sobie pytanie: czy wczoraj skłamała, czy powiedziała prawdę?

Jeśli skłamała, to chyba tylko z namowy prawdziwego Thompsonam, z którym wbrew temu co mówiła, mogła być w kontakcie. Ale w takim razie kto ją zabił? Jeśli fałszywie wskazała Frazera, to zapewniła prawdziwemu Thompsonowi zupełne bezpieczeństwo, i przed policją i przed dawnymi kolegami. Nie miał powodu jej zabijać.

A jeśli po prostu pomyliła się? Jeśli oczy ją zwiodły? W takim razie skutek ten sam, Thompson nie miał powodu do morderstwa.

Przyjąłem zatem, że powiedziała prawde, i dlatego zginęła. Thompson zabił ją, zanim przyszło do oficjalnej konfrontacji. Ale to nie Frazer ją zastrzelił. Przyjmując nawet, że wiedział iż była tu wczoraj (co jest mało prawdopodobne), nie mógł popełnić morderstwa, ani on ani jego żona, gdyż oboje byli przez całą noc pod obserwacją policji.

A zatem: powiedziała prawdę, lecz Frazer nie był Thompsonem. Jaki jest z tego wniosek? Czy już pan zgaduje, panie komisarzu? Nie? A przecież to proste:

Zobaczyła przez drzwi Frazera w rozmowie z Handym. Powiedziała „to jest Thompson”. A ja nie spytałem, który to z dwóch mężczyzn. Teraz wiemy, że nie Frazera. A zatem — Handy!

Handy jest Thompsonem. Wstąpił do policji, bo ty był najlepiej kryty, i mógł kierować wypadkami jak chciał. Wiedział, że Feldman i Guerda wyszli z więzienia i będą szukać wspólnika. PRzez swe kontakty, podsunął im wiadomość, że Thompson przezwał się Frazerem. Wybrał Frazera, którego znał z „Zenitu”, gdyż wFraer był w odpowiednim wieku i z grubsza do niego podobny. Tamci poszli ślepo za tą informacją… i byliby zabili Frazera, gdyby pani Frazer nie zdecydowała się przyjść do mnie.

To była niespodzianka dla Handy'ego. Ale spotkała go druga niespodzianka: przypomniałem sobie Zmokłą Fanny. I wówczas Handy zagrał va banque: pokazał się Zmokłej Fanny w rozmowie z Frazerem. Wiedział, że Fanny rozpozna Thompsona, lecz przypuszczał, i słusznie, że nie spytam którego z nich ma na myśli. Ale przy regularnej konfrontacji prawda musiała wyjść na jaw, dlatego zastrzelił ją w nocy ze swego służbowego pistoletu.

I w ten sposób, po 12 latach, sprawda Thompsona jest wreszcie rozwiązana, panie komisarzu.

Powrót do zagadki.