Przekrój, numer 796, 10 lipca 1960 roku

Zgadywanka kryminalna p.t. „Tajemnicze ślady”

Ten week-end spędzał inspektor Werner na wsi u swego znajomego, pana Lorry. Po kolacji pan Lorry opowiadał inspektorowi o swoich kłopotach z sąsiadem, niejakim panem Willisem, z którym niedawno wygrał proces, skutkiem czego Willis groził mu zemstą. Gdy tak rozmawiali, ozwał się strzał, brzęk szyby, i w ścianie utkwiła kula, chybiając głowę Lorry'ego o parę centymetrów.

Gdy inspektor wraz z gospodarzem wybiegli przed dom, zobaczyli w świetle latarki wyraźne ślady odciśnięte w ziemi rozmiękczonej niedawnym deszczem. Prowadziły one z lasku pod kono i dalej w stronę wsi.

— Ten człowiek miał za duże buty, widać odciski rzemyków, którymi je obwiązał, by trzymały się na nogach — zauważył pan Lorry.

Ślady prowadziły do domku pocztmistrza i tam się urywały. Pocztmistrz wyrwany ze snu, oświadczył, że jest sam w mieszkaniu, niewychodził wieczorem z domu i nikomu nie otwierał drzwi.

— A gdzie mieszka Willis? — spytał inspektor.

— Całkiem w innej stronie, zaprowadzę tam pana — powiedział Lorry.

Zastali Willisa grającego spokojnie w karty z żoną. Willisowie oświadczyli, że grają tak już od 2 godzin. Gdy Lorry z inspektorem opuścili ich domek, Lorry powiedział:

— Rzeczywiście, trudno posądzić Willisa, ślady prowadzą nie do niego, tylko do pocztmistrza. Z drugiej strony pocztmistrz jest moim przyjacielem, nie strzelałby do mnie.

— Och, domyślam się, jak zaaranżował Willis te ślady. Chodźmy do lasku, przypuszczam, że znajdziemy tam porzucone przez niego buty — powiedział inspektor.

Jak urządził się Willis, by zostawić mylne ślady? Rozwiązanie.