Przekrój, numer 786, 1 maja 1960 roku

Zgadywanka kryminalna p.t. „Trup w smokingu”

Nareszcie zdarzył się inspektorowi Wernerowi wolny wieczór. Podczas gdy za oknami szalała wiosenna ulewa, inspektor z lubością zagłębił się w fotelu i otworzył powieść kryminalną, którą doręczono mu tego dnia z poczty. Książka nosiła dedykację, wypisaną przez jej autora. „Mojemu przyjacielowi Wernerowi ''– Calro T. Moretti”'' — przeczyał inspektor i zabrał się do lektury pierwszego rozdziału, gdy wtem zadzwonił telefon.

— Tu Robert Moretti, bratanek literata — powiedział głos w telefonie. — Dzwonię z mieszkania stryja. Niech pan przyjeżdża, stało się nieszczęście.

W 5 minut potem inspektor był na miejscu. W gabinecie, obok biurka, leżał trup Carla Moretti. Malutka, czyściutka dziurka w niepokalanym gorsie smokingowej koszuli wskazywał na przyczynę śmierci. Obok prawej ręki leżał rewolwer.

— Czy pan tu coś ruszał? — spytał inspektor młodego człowieka, który go wpuścił do mieszkania.

— Wziąłem tylko to z biurka — powiedział młodzieniec i podał inspektorowi czek na 50 tysięcy, wystawiony na Roberta Moretti i podpisany „Carlo Moretti”.

— Od niedawna mieszka u stryja — mówił dalej Robert — Dziś mieliśmy iść do teatru i właśnie się ubierałem, gdy usłyszałem w gabinecie strzał. Nie miałem pojęcia, że stryj miał jakieś zmarwienia, od których postanowił się uwolnić przez samobójstwo. W każm razie to nie były kłopoty finansowe, był przecież bogaty.

— Kto dziedziczy? — spytał inspektor?

— Stryjenka, oczywiście. Ale i o mnie struj pomyślał, dowodem jest czek. Stryjenka o niczym jeszcze nie wie, biedaczka. Wyszła z domu parę godzin temu.

— Nie sądzę, by mógł pan ten czek zrealizować — powiedział inspektor. — Przynajmniej dwie poszlaki świadczą za tym, że wszystko inaczej się odbyło, niż mi to pan przedstawił.

Jakie to poszlaki?Rozwiązanie.